Manga Terror

Co wydawcy robią źle?

Written By Tallu on 10 mar 2015 | marca 10, 2015

Dzisiejszy post będzie traktował o sytuacji na rynku zarówno amerykańskim, jak i polskim, więc nie zniechęcajcie się proszę pierwszą połową posta. Po głowie dostanie się wszystkim wydawcom, ale zostanie to zaprezentowane na przykładzie trójki nieszczęśników: Verticala, Kotori i... Waneko. Serio, treść tekstu uważam za pasującą w mniejszym lub większym stopniu do praktycznie wszystkich polskich wydawców japońskiego komiksu, po prostu te trzy firmy posłużą mi dzisiaj za najświeższe przykłady tego jak nie prowadzić wydawnictwa.

Vertical
17 lutego Amerykański wydawca mangowy, Vertical, jak co roku, postanowił opublikować swoją ankietę mającą badać preferencje czytelników. Piszę jak co roku bo stali czytelnicy bloga pewnie orientują się, że to już trzeci post poświęcony tematowi ankiet tego wydawnictwa właśnie. Relacja z roku 2013 jest tutaj, a ta z roku 2014 tu.
Standardowo pojawiły się pytania o kontynent zamieszkania, ilość zakupionych od wydawnictwa tomów, zainteresowanie danymi gatunkami i jeszcze kilka innych, ale i tak najważniejsza była możliwość podania trzech własnych propozycji komiksów, które wydawca powinien wydać. Obowiązywały, rzecz jasna, pewne wymagania co do japońskiego wydawcy, roku publikacji czy ilości tomów. I standardowo wyszukiwanie mang, które mogłabym podać na tacy wydawnictwu wzbudziło we mnie negatywne emocje, stąd potrzeba publikacji wszystkich słów, które tu padną.

Po tytule posta mogliście się już zorientować, że to nie będzie kolejne podsumowanie poczynań Verticala lub przyglądanie się temu, jak rozwija się rynek mangowy w USA. Podam zatem teraz po prostu trzy tytuły, które im podsunęłam tak, aby tradycji stało się zadość, ale omówię je przy zupełnie innej okazji.
W tym roku postawiłam na tytuły, które mogłyby okazać się tanie, w zasięgu wydawcy, pasujące w miarę do ich ostatnio zmieniającego się profilu wydawniczego. Jak zawsze, są dość specyficzne i oryginalne, bo zdecydowałam, że i w tym roku na fajne, ale popularne tytuły zagłosuje wystarczająca ilość ludzi za mnie (a i tak niczego to nie zmieni). Moja trójka wygląda więc następująco:

- Kagome Kagome (autor: Ikebe Aoi)
- Inugamihime ni Kuchizuke (autor: Miyata Kouji)
- Stravaganza - Isai no Hime (autor: Tomi Akihito)

Jestem pewna, że o żadnej z tych mang nie słyszeliście. Co więcej, jestem pewna, że osoby z Verticala też o tych mangach nie słyszały. I wiecie co? Tu tkwi ich błąd.
Jeśli ktoś z Was przygląda się temu, jak radzi sobie Vertical na rynku w USA, doskonale zdaje już sobie pewnie sprawę, że z przeprowadzanych rok w rok ankiet nie wynikało absolutnie nic, a jestem pewna, iż w tym roku sytuacja się utrzyma. Udowadniają to słowa ich kierownika, Eda, który udzielając się na oficjalnych twitterze, tumblrze i asku wydawnictwa więcej neguje propozycji czytelników, niż przyjmuje.
Zrozumiałabym, że Vertical może mieć obiekcje do danych tytułów ze względu na trudności z pozyskaniem licencji lub inne sprawy, o których przeciętny czytelnik nie ma i nie będzie miał pojęcia. Nie jest mi nawet żal, że nie są wydawane te komiksy, które sama im proponuję. To bez znaczenia, jeśli wydawnictwo jest w stanie znaleźć wśród całej puli wypełnionych ankiet coś w co mogą uwierzyć (komercyjnie lub ideologicznie). Zrozumiałabym, ale tak się składa, że od 3 lat przyglądam się temu wszystkiemu z uwagą i postępów nie widzę. Nie widzę też choćby minimum wdzięczności dla czytelników, którzy się dla wydawnictwa wysilają od kilku lat (ja swoje relacje piszę od trzech, ale ankiety tworzyli też wcześniej) i często bardzo nie podoba mi się sposób, w jaki Vertical odnosi się do ludzi na twitterze, tumblrze i asku.

Kotori
28 lutego swoją ankietę opublikowało Kotori poszukujące mang jedno- i dwutomowych, ale dotyczących wyłącznie boys love. Ankiety dla tego wydawnictwa pojawiały się w przeszłości, ale rzadko - pamiętam ankietę z podanymi przez wydawcę tytułami spoza gatunku BL i chyba coś odnośnie light noveli. Być może - gdyby nie fakt, że swoją prośbę do czytelników wystosowali w krótkim odstępie czasu od Verticala - nie zwróciłabym, w tekście o takim charakterze, na nich uwagi, jednak stało się inaczej. Zarzuty przedstawię za chwilę, przybliżyć należy jeszcze tylko sytuację...

Waneko
które wczoraj opublikowało ankietę dotyczącą tłumaczenia jakie ma zostać użyte w mandze Tokyo Ghoul. Wydawca nie może się zdecydować czy pozostawić tam japońskie słowo (w zapisie fonetycznym), bo jego polski odpowiednik nie brzmi atrakcyjnie. Pomimo przetłumaczalności tego słowa, wydawnictwo - moim zdaniem - ugięło się pod wpływem sceptycznych (co do polskiego odpowiednika) głosów klientów, których o zdanie pytali na facebooku. Postanowili więc, aby tłum demokratycznie zadecydował za pomocą ankiety - póki co, w ankiecie prowadzi opcja pozostawienia japońskiego oryginału.
To, że uważam, iż komiksy przekładane na język polski powinny być tłumaczone konsekwentnie (bo to logiczne, bo nie wstydzę się polskiego) nie ma absolutnie nic wspólnego z zarzutem, który chciałabym dziś wydawcom przedstawić...

A więc do rzeczy: Co wydawcy robią źle?

Przede wszystkim, nie mają pomysłu na siebie.
Niby dlaczego to czytelnicy mają bez ustanku proponować wydawcom tytuły? Dlaczego musi to jednostronnie leżeć w kwestii zainteresowań czytelnika, a nie wydawcy, który - zakładam, że we wszystkich przypadkach - uczynił z własnego hobby swoją pracę? To wydawca bogaci się na czytelniku, nie na odwrót. A jednak, z jakiegoś powodu wydawcy zapomnieli, że to ich obowiązkiem jest szukać lektur, które zainteresowałyby ich target i zaczęli za mocno polegać na czytelnikach.
Żeby nie powiedzieć, iż ich wykorzystywać - to byłoby lekką przesadą ze względu charakter branży. Bo rynek komiksu japońskiego wszędzie, poza samą Japonią, wyrósł z początkowo małej grupy entuzjastów anime i by budować jakoś ten mikro-biznes wydawniczy niezbędne było wsparcie fanów i wskazywanie kierunków. Dziś sytuacja ma się już nieco inaczej. Uważam, że polscy wydawcy chcą teraz wydawać za dużo, zbyt do siebie podobnie i wkrótce to wszystko pęknie, ale to akurat materiał na inny post. Teraz ankiety mogą i powinny być przydatną wskazówką dla wydawcy, tylko mam wrażenie, że oni korzystają z nich źle. Bardzo źle. Właściwie potrafię usprawiedliwić tutaj tylko przypadki, w których podane są wyselekcjonowane przez wydawcę tytuły - to może dać jakieś realne rozeznanie. Zbiór tytułów rzuconych przypadkowo? Nie.
No i dlaczego nikt z nich nie wpadł na pomysł, że może nie warto skupiać się na pojedyńczych tytułach, a lepiej poznać swojego klienta i zebrać statystyki?
Poza tym, w ogóle nie rozumiem ich racji bytu, skoro przez okrągły rok propozycje komiksów wpływają na fora lub portale społecznościowe wydawców co kilka dni. Czy osoby pracujące w wydawnictwach w ogóle tego nie przeglądają?
Postawię może bardziej elementarne i dające do myślenia pytanie:

Czy osoby pracujące w wydawnictwach w ogóle czytają komiksy?

Spodziewam się, że ten tekst wywoła pewne kontrowersje i może to wszystko z perspektywy wydawcy jest bardziej skomplikowane, dlatego starałam się głęboko temat przemyśleć i postawić się w skórze kogoś, kto jest wydawcą książek, komiksów czy właśnie, tej czasem specyficznej "odmiany" komiksu, czyli mang (bo nie każdy komiks to manga, ale każda manga to komiks) Doszłam do prostych wniosków, z którymi sądzę, że wydawcy powinni się zapoznać.
Pomimo tego, iż sprowadzanie sytuacji do poziomu "gdybym to ja była wydawcą..." jest dość dziecinne, muszę to napisać: ja jako wydawca prawdopodobnie nie musiałabym tak zawzięcie pytać czytelników rok w rok o ciekawe komiksy, bo znam ich całe mnóstwo. Czytam komiksy praktycznie codziennie, śledzę blogi - przede wszystkim zagraniczne, japońskie. Mam rozeznanie w magazynach z mangami wychodzącymi w Japonii, znam nazwy takich, które specjalizują się w guro, ale znam też te, które wydają shoujo. Nie zamykam się na gatunki, po prostu czytam co wpadnie mi w ręce i nie jest to zorientowanie zawodowe. Ja po prostu lubię czytać mangi. Więc niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego to wydawcy nie mogą się wysilić, bo ja już naprawdę wymiękam.

Drodzy wydawcy,
to w zakresie Waszych obowiązków jest wiedza na temat tego, jak powinien wyglądać przekład wykonany przez profesjonalistę. To Wy powinniście być osobami na właściwym miejscu - lub zatrudniać właściwe osoby - i wiedzieć co na rynku może chwycić. To Wy powinniście czytać więcej komiksów, niż Wasz przeciętny klient. I to Wy powinniście o tego klienta zadbać, a nie polegać na jego pomyśle na Wasze wydawnictwo.


Zrozumcie to albo nigdy nie wyrastajcie z pieluch i poprowadźcie rynek... właściwie nie wiem i chyba nawet nie chcę wiedzieć gdzie. A jeśli dalej nie wierzycie mi na słowo i uważacie, że moje zarzuty są bezpodstawne i wcale nie zostały podyktowane przez troskę o nasz piękny, różnorodny mangowy rynek, zadajcie sobie ostatnie pytanie: jakie japońskie magazyny z mangami znacie?

PS Shounen Jump się nie liczy.

15 lutego minęły 3 lata od założenia bloga.
Dziękuję Wam za lekturę i komentarze z tych ostatnich trzech lat.
SHARE

12 komentarze :

  1. Generalnie to uchwycę się jednego wątku z twojego posta - zupełnie nie ogarniam zachęcania wydawnictw (polskich, bo nimi się interesuje) do zakładania tematów o mangach na ich forum i wypowiadania się na ich temat jeśli ostatecznie okazuje się, że te tematy wcale nic nie dają i decyzję będą podejmować na bazie głosów w jakiejś anonimowej ankiecie, gdzie wszyscy bezmózgo wpisują znane sobie tytuły, nie przyglądając się innym, które mogły być nawet ciekawsze. A wydawnictwa i portale społecznościowe to kolejny niewdzięczny temat, bo mam wrażenie, że przez czytanie tych wszystkich asków i odpowiedzi, jakie udzielają na nich wydawnictwa straciłam do nich sporo szacunku. Zwłaszcza kiedy wytyka się takiemu wydawnictwu merytorycznie co się nie podoba w wydaniu, a jako argument zwrotny dostaje się coś w stylu "większość nie narzeka" - bardzo profesjonalne podejście ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego dodajmy fakt, że ankiety są też o tyle zupełnie głupim rozwiązaniem, iż dajmy na to, że co roku pojawi się około 8. Osiem ankiet od różnych wydawców, a wszyscy ci wydawcy mają tę samą grupę klientów. W ośmiu ankietach dla kilku różnych wydawców może prowadzić jeden i ten sam komiks. A potem się będą dziwić, że rynek nam zubożeje, bo się za szybko przesyci. Piękne :')
      Zgadzam się, na forum można podejść bardziej indywidualnie do czytelnika, dowiedzieć się o nim więcej wartościowych informacji. No ale coraz częściej mam wrażenie, że nie chce im się tego czytać, bo gdyby czytali, to, serio, po co te ankiety? To czytelnik na forum jest bardziej wiarygodny i daje większą gwarancję zakupu.
      Ja tak samo, wizerunkowo nasi wydawcy (ale ci amerykańscy też, jak Vertical) wypadają super słabo. Przydałby się ktoś od PR-u, bo coraz częściej widzę teksty, które byłyby dla mnie zbyt aroganckie w rozmowie z innym człowiekiem po prostu, a co dopiero z potencjalnym klientem.
      Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  2. Betsucomi, różne Dengeki, Weekly/Monthly shonen Jumo/Square Jump i inne, Melody, Hana to Yume, różne Bessatsu, Yuri Hime, Princess, LaLa, Manga cośtam Kirara, Margaret, Ribon...
    Z głowy, te nazwy, które pamiętam. Nie, żebym wszystkie czytała, ale wiem, ze są.

    I ja ankiet nie demonizowałabym zupełnie - ja propozycji na forum nie przeglądam, bo ~30 stron po 20 propozycji każda to za wiele czasu. Inni nie używają forów w ogóle, a w ankiecie wezmą udział.
    Byle robić je z głową. Przy Kotori warto wspomnieć, że mają wybrane dwie serie, a jednotomówek yaoi jest w ciul i więcej. Więc tutaj może to dać spore rozeznanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że mam do czynienia z którymś z wydawców? ;)
      Nie próbuję demonizować ankiet, ale udowodnić, że wydawcy powinni się bardziej starać. Zgadzam się, że powinny być robione z głową.
      Czy mogę wiedzieć po co w takim razie wydawnictwo ma ten dział na forum do zgłaszania własnych propozycji?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. "Udowadniają to słowa ich kierownika, Ed'a" Powinno być: "Eda"

    OdpowiedzUsuń
  4. A to nie jest trochę tak, że ankiety - mam na myśli głównie tę od Kotori, mają na celu wyłonienie jak najbardziej popularnych tytułów? Takich, na które rzuci się śliniący tłum. Wyobraźmy sobie, że jakieś wydawnictwo wydaje tytuł, o którym nikt nigdy nie słyszał, siłą rzeczy, skoro coś jest niepopularne, to sprzedaż nie będzie zadowalająca. Jedynie Taiga coś takiego odwaliła z kilkoma ostatnimi jednotomówkami, ale cała reszta ciśnie na tzw. hity, które napchają kabzę bez zbędnego marketingu. Ot, takie pójście na łatwiznę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak prawdopodobnie jest. Z tego powodu zarzucam wydawcom brak pomysłu na siebie, lenistwo, nieznajomość trendów, niezorientowanie na czytelnika, brak zdecydowania czy pójście na łatwiznę. No chyba, że ktoś jako pomysł na wydawnictwo uważa całkowite pójście w komercję, a ankiety robi, bo się na temacie nie zna. To wtedy robi biznes, nie wydawnictwo z pasji. Tylko no, jak już chce robić biznes to niech sam się wysili - ankiety to w jakimś stopniu wykorzystanie czytelników. Sama postanowiłam je od tej Kotori bojkotować (ostatnią w jakiej zagłosowałam to ta Verticala). A uważam, iż robią źle, bo podejrzewam, że przez ten natłok hitów wszystko zaraz pęknie.

      Usuń
  5. Myślę, że trochę źle do tego podchodzisz. Nie sądzę żeby pracownicy wydawnictw nie czytali ankiet czy forów własnego wydawnictwa. Co innego jednak rzucane od przypadku do przypadku posty czytelników „chciałbym to i to…” czy pragnienia wydawcy („chciałbym wydać XYZ”) co innego realna sprzedaż i statystyka. Sama doskonale wiem, z własnego życia zawodowego, że często by zrobić coś pro publico bono (charytatywnie a i nie raz bez dziękuję) muszę zarobić na pracy dla innych klientów. Business is business (choć jak mawiają w moim domu rodzinnych „Pleite ist auch business” :P). Jeżeli ze statystyk własnego wydawnictwa wynika iż na np. 10 wydawanych tytułów największą sprzedaż (i przychód) dają Wydawcy rozmaite klony bijatyk itp. w stylu DB albo odmiany romansów szkolnych to trudno oczekiwać że wydawnictwo nagle przerzuci się na ambitne dzieła interesujące wąską grupę fanów. Jako że wydaje mi się (badań nie robiłam ;), iż wciąż największą grupę czytelników (i kupujących) stanowi młodzież w wieku 12-16 to wychodzące tytuły siłą rzeczy muszą być dostosowane do ich wieku. Jednocześnie jednak fani „dorastają” (zaskoczenie :P) a więc o oferta staję się co raz bardziej różnorodna i „dojrzalsza”, co mnie akurat, starą mangową wygę, bardzo cieszy. Sama nie siedzę (już od jakiegoś czasu) na forach, nie śledzę, jak jeszcze parę lat temu, skanów nowych, ciekawych mang, i przyznaję że nowe ciekawe tytuły odkrywałam często dzięki rekomendacjom kilkunastu aktywnych forumowo „mangomaniaków” (mangaforum wróć!). Jeśli zaś chodzi same wydawnictwa w Polsce to myślę, że nie chodzi o brak pomysłów, może prędzej jakieś lenistwo biznesowe toczy niektóre wydawnictwa. Założyciele wydawnictw w PL to przecież często ogromni fani i popularyzatorzy mangi w kraju nad Wisłą, więc nie sądzę by nie wiedzieli co się dzieje na rynku mangi i manhwy w Japonii czy Korei. Jednak co innego własna wiedza i zainteresowania, co innego – komercyjny sukces. Rynek nie jest też z gumy, a każdy wydawca próbuje z tego tortu odkroić jak najwięcej dla siebie więc myślę, że jest to permanentne lawirowanie pomiędzy tym, co wydawca- założyciel chciałby wydawać, a tym na czym da się (mniej lub więcej) zarobić, a na koniec i tak zawsze znajdą się jacyś niezadowoleni :) Może trochę spłycam problem, ale wydaję mi się, że czasem zapominasz, że dla wydawców jest to wciąż działalność gospodarcza (biznesowa), choć wyrosła z zainteresowań wielu z nich…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w jakichś 80% tego, co napisałaś i uważam, że jeśli chodzi o mój tekst lekko minęłaś się z problematyką. Zakładam, że to dlatego, że jest specyficzny i skupiał się na wydarzeniach aktualnych tylko przez chwilę, ale udawadniających moje końcowe, bardzo ogólne zarzuty. Bo tekst miał być o czymś, co sama idealnie ubrałaś w słowa - "Jeśli zaś chodzi same wydawnictwa w Polsce to myślę, że nie chodzi o brak pomysłów, może prędzej jakieś lenistwo biznesowe toczy niektóre wydawnictwa". Dokładnie to, nic dodać, nic ująć.
      Nie próbuję tutaj krytykować nikogo za komercyjność - uważam, że mamy w Polsce na ten moment bardzo ładnie wyważony i różnorodny rynek, jestem zadowolona z tej ambitniejszej oferty wydawnictw. To, czego mi brakuje dokupię po angielsku i mam pełnię szczęścia. Dla mnie problem tkwi w traktowaniu klientów (Vertical, Hanami), rozleniwieniu (wszystkie wydawnictwa) i robieniu z branży przemysłu mangowego. Wydaje się teraz bardzo dużo podobnych do siebie tytułów, i pomimo tego, że nie ma pewnie osoby, która kupowałaby 100% tego, co na rynku wychodzi każdego miesiąca, stwierdzam, że mało kto kupuje wszystko, co kupić by chciał. Sam fandom jest bardzo młody i jeszcze mało zróżnicowany, więc w mojej ocenie Waneko robi swoją ofertą konkurencję samym sobie.
      Tezą, którą chciałam postawić w tekście jest to, że wydaje się teraz za dużo i intensywny zysk może potrwać tylko chwilę. Narzucone teraz tempo może szybko wypalić część klientów i zepsuć rynek np. za rok. Być może nie jest to idealnie ujęte w tekście, ale właśnie o to mi chodziło. No i skupiłam się, przede wszystkim, na nieprofesjonalnym zachowaniu wydawców - poleganie na ankietach (czyli wykorzystanie czytelnika), pozwolenie na to, żeby młody fandom decydował o jakości publikacji (tłumaczenie z kwiatkiem "kagune", które przeszło, bo gimnazjaliści stanowią fandomową większość).
      Mój problem z wydawcami polega na tym, że jest im u nas za dobrze i specyfika fandomu (który jest bardzo, bardzo młody) im baaaaaardzo dużo ułatwia - na tyle dużo, że niektórzy porzucili jakość wydań na rzecz przemysłowej ilości (Waneko).

      Usuń
  6. Tylko w 80%? No wiesz...! :) O ankietach się nie wypowiedziałam i nie wypowiadam, bo do końca nie wiem jakie ich wyniki mają przełożenie na wybór tytułów przez poszczególne wydawnictwa, ale rozumiem, że oczekujesz od polskich (i zagranicznych) wydawnictw czegoś więcej niż zwykłe zapytanie:" hej, czytelnicy, co chcielibyście żebyśmy wydali"? :) Sama mam duże zastrzeżenia co do takiego sposobu wyboru komiksów/mang do wydania, ale jednocześnie nie bardzo wiem jakie inne metody mogą być pomocne wydawcom... Mam jednak nadzieję, że polski rynek będzie nadal prężnie się rozwijał, będzie różnorodny, tak aby i ci dorastajacy czytelnicy, i ci nieco młodsi, mogli znależć na nim zawsze coś, co trafi w ich gusta...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za lekturę i ewentualny komentarz! :)