Manga Terror
Home » , , » Jedyny słuszny tekst o Berserku

Jedyny słuszny tekst o Berserku

Written By Tallu on 12 paź 2014 | października 12, 2014


Sierpień w mangowym światku okazał się miesiącem obfitującym w sporo zapowiedzi wydawniczych, ale żadna nie zelektryzowała fanów tak, jak wieść o wydaniu Berserka Kentaro Miury przez wydawnictwo JPF. Trudno się temu dziwić, ta seria to w końcu legenda i jeden z kamieni milowych japońskiego komiksu, który cieszy się niemałą popularnością nawet u nas. Mimo to, wciąż istnieje niemałe ryzyko, że ktoś z Was przegapi tę fantastyczną serię, a tego bym sobie nie wybaczyła. Pora więc zapoznać Was z tematem, bo tak się składa, że mam całkiem sporo do powiedzenia.

Ostrzegam tylko, że ten tekst to nie recenzja - raczej luźny artykuł, skierowany głównie do osób niezaznajomionych z historią, o tym, czego powinniście się po Berserku spodziewać, co Was rozczaruje, ale też dlaczego warto czekać i kupić.
Bo warto.

Guts, niezwykle silny wojownik do wynajęcia, żyje bez celu od bitwy do bitwy. Jednakże wszystko się zmienia, gdy spotyka na swojej drodze Griffitha, charyzmatycznego młodzieńca, dowódcę najemników zwanych Bandą Jastrzębia, i stacza z nim pojedynek. Po tym, jak Guts dołącza do Bandy, a jego relacje z Griffithem zaczynają się rozwijać, Casca, waleczna oficer, a przy tym jedyna kobieta w oddziale, nie może pogodzić się z wpływem, jaki nowy członek grupy ma na jej otoczenie. Podczas, gdy dwójka mężczyzn zaczyna walczyć ramię w ramię, Griffith zdobywa coraz większe wpływy w, zdawałoby się, właściwym porządku do osiągnięcia swoich tajemniczych, wyprorokowanych celów. Jak długa jest ścieżka, którą Guts i Griffith będą kroczyć wspólnie, aby osiągnąć swoje cele i kiedy przeznaczenie ich poróżni?

I to jest tak naprawdę wiedza żadna i mały ułamek tego, co w Berserku się dzieje - te 37 tomów, które wyszło do dnia dzisiejszego dzieli się na kilka arców. Dlatego dobrze by było, gdyby pewna wiedza na ten temat została przyswojona i uporządkowana przed lekturą lub na jej początku. No ale po kolei.

Przede wszystkim, trzeba mieć świadomość, że wcześniejszy skrót fabuły to tak naprawdę sam początek tej historii, który wcale nie obejmuje pierwszych stron... Setek stron.
Otóż, pierwsze 8 rozdziałów Berserka to wydarzenia, które chronologicznie pasują do zupełnie innej części tej mangi. Właściwy bieg wydarzeń, w których możemy śledzić drogę głównego bohatera od jego narodzin, zaczyna się od 9 rozdziału - jest to ostatni rozdział z tomu trzeciego i właśnie od niego rekomendowałabym rozpoczęcie lektury. Tym, którzy są w historii zupełnie niezorientowani, pierwsze rozdziały nie są w ogóle potrzebne i mogą (choć nie muszą) rozczarować poczuciem zupełnego zdezorientowania. Rozdziały 1-9 są znaczące, kiedy docieramy do 16 tomu, wtedy czytelnik powinien się do nich wrócić.

To, co już napisałam nie brzmi szczególnie zachęcająco i taki też był dla mnie Berserk przez bardzo długi czas - sięgnęłam po komiks z twardym postanowieniem, że wytrwam do najnowszych rozdziałów tylko po to, by przekonać się czy wart jest wszystkich zachwytów, jakie o nim czytałam. Wynikało to z mojej własnej przekory i pewnie w innym wypadku porzuciłabym lekturę po kilku rozdziałach z wymienionych już wcześniej względów, hm, technicznych. Bo wad jest, a raczej było, tu całe mnóstwo - choćby główny bohater, Guts, którego brutalne dzieciństwo z perspektywy czasu wydaje mi się jeszcze bardziej przerysowane. Albo kompletna bezrefleksyjność czyniąca z niego na początku postać zupełnie dla mnie nieatrakcyjną, która potrafi być jedynie największym osiłkiem serii. Podobne odczucia miałam również co do drugiej głównej męskiej postaci, Griffitha - mimo iż na początku był najbardziej interesujący, po prostu nie mogłam przekonać się do jego ideałów. Trochę lepiej było w przypadku Caski, rozumiałam ją z perspektywy kobiety, jednak odstręczało mnie parę cech jej charakteru. Nie mogłam też przekonać się do kreski Kentaro Miury i nawet teraz, gdy piszę te słowa będąc wielką fanką serii, nie potrafię się sobie dziwić - wtedy rysunek autora nie był ani wprawny, ani spektakularny. Na tym nie koniec wad, które widziałam na, hue hue, samym 13-tomowym początku historii - albo raczej, jej wprowadzeniu.

Dużym problemem było też dla mnie to, że po pierwszym zdezorientowaniu, kolejne tomy wydawały mi się pozbawione jakiegoś większego i ambitniejszego zamysłu na fabułę. Berserk jest brutalną historią od samego początku i jakkolwiek nie mam nic przeciwko temu, o ile dana opowieść potrzebuje krwi i przemocy, by w zmyślny sposób przekazać coś więcej, tak tutaj przez długi czas się na to, jak dla mnie, nie zanosiło. Czytelnik był raczony kolejnymi walkami, w których udział brali najemnicy, a Griffith wraz z nimi konsekwentnie dążył do osiągnięcia swoich celów. Te wydarzenia nie nudziły i w pewnym momencie manga rozkręca się na tyle, by chcieć ją śledzić dalej. Ale nie było powodów do zachwytu, w tamtym momencie Berserk wydawał mi się solidnie napisaną mangą o grupie wojów w klimacie średniowiecza - i tylko tyle.

Na szczęście, mamy tu do czynienia z serią starszą od części czytelników i nikt nie musi czekać bez końca na właściwy rozwój wydarzeń - bo wszystko było tak naprawdę wstępem do czegoś dużo większego - który następuje tak po 11 tomie. W tamtych okolicach historia wywraca się do góry nogami i konkretnie zmienia się w dark fantasy.

A zmian jest całe mnóstwo... bohaterowie zostają rzuceni na głęboką wodę. Już wcześniej byli częściowo postawieni przed pytaniem kim są i dokąd zmierzają, ale pewien tragiczny, dawno podyktowany przez przeznaczenie obrót spraw okrutnie zmienia stan rzeczy. Nic nie pozostaje już takie samo - ani bohaterowie, ani świat, ani nawet czytelnik i w końcu możemy poznać z czym tak naprawdę Berserka się je.


Przede wszystkim, bohaterowie przechodzą niezwykłe transformacje - z czego najwięcej zyskuje, bez wątpienia, Guts. To jemu towarzyszymy przez całą historię, więc siłą rzeczy jego psychikę najlepiej poznajemy - po wielu tomach, z chłopaka pozbawionego możliwości, doświadczonego tylko nieprzyjemnościami i żyjącego na polu walki, zmienia się w kogoś, kto nie umie nic innego, niż wymachiwanie mieczem, ale potrafiącego docenić kompanów, szukającego wartościowych relacji z ludźmi, z  potrzebą własnego celu w życiu. Aż w końcu zostaje okrutnie doświadczony przez los i znów się zmienia... w jeszcze bardziej bezwzględnego wojownika, opętanego pragnieniem zemsty. Nie jest i nie był postacią pozytywną, ale jest dużo bardziej ludzki - a właściwie, do bólu ludzki - i jest zdecydowanie największą siłą tego komiksu. Guts jest po prostu mocno niejednoznaczny moralnie, zresztą, jak prawie wszyscy w tej opowieści. Stał się refleksyjnym mężczyzną z poczuciem życiowej misji podyktowanym przez jego wewnętrzne poczucie sprawiedliwości i krzywdy. W porównaniu do niego, Griffith i Casca pod względem przemian zostają w tyle, ale tylko pozornie - zmiany, które w nich zaszły (lub, jak sądzę w przypadku Cascki, zajdą) również mają lub będą miały kolosalny wpływ na fabułę i na pewno nie pozostawią czytelnika obojętnym.

Gdy pasmo nieszczęśliwych wydarzeń i ogromne cierpienie odciskają swoje piętno na ciele i duszy każdej z postaci, autor zaczyna stawiać celne pytania egzystencjalne, które stają się (obok samego rozwoju bohaterów) esencją tego, co w Berserku można znaleźć. Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? to tylko początkowe pytania - wraz z rozwojem fabuły czytelnik zostaje postawiony przed dużo trudniejszymi rozważaniami na temat istoty człowieka. Niektóre z nich są podczas lektury oczywiste (czy to my wymyśliliśmy Boga, czy Bóg nas?), inne mniej (po co światu siły zła?), ale na żadne nie dostajemy odpowiedzi. Bo odpowiedzi musimy szukać w sobie.

Tych rozmyślań nie prowokują zresztą tylko bohaterowie, ale również otoczenie w jakim przyszło im żyć - brudny, plugawy świat, na pierwszy rzut oka przypominający średniowiecze, jednak odbijający echa kilku epok, w którym żyją zarówno ludzie, potwory, magiczne istoty, jak i demony. Tak inny od świata znanego nam, a jednak tak bliski temu, gdzie żyjemy. Autor, Kentaro Miura, powiedział w jednym z wywiadów, że wymyśla to uniwersum od rozdziału do rozdziału - i cóż, nawet jeśli tak właśnie jest to ta metoda się sprawdza, mimo wszystko, nic nie jest tu przypadkowe. Bez względu na to, co kieruje  światem - Bóg czy przeznaczenie - pewne jest, że całe zło jest wytworem tylko jednego gatunku... człowieka. Nawet demony są tu ludźmi, którzy wyrzekli się swojego człowieczeństwa. W tym komiksie każdy element składa się ze sobą na okrutnie szczerą krytykę ludzkości.

Z czasem pojawia się dużo więcej interesujących, skomplikowanych postaci, przy czym warto nadmienić, że bohaterki stanowią więcej niż połowę w gronie istotnych dla fabuły bohaterów. Pojawiają się też elementy humorystyczne - głównie za sprawą Pucka, irytującego fanów serii elfa, który towarzyszy Gutsowi w podróży. Manga w ogólnym rozrachunku na tym zyskuje, bo jest lepiej wyważona.

Wyald - doradctwo psychologiczne (◕‿◕✿)

Miura rozwojem zaskakuje - nie tylko scenariusza, ale także tym rysowniczym. Ten komiks zmienia się nie do poznania i nawet jeśli sam styl rysowania postaci nie będzie do Was przemawiał (ja już się przyzwyczaiłam, choć dalej jestem w stanie zauważyć to, co na początku mnie odstręczało) to nikt nie może autorowi odmówić talentu i niezwykłych umiejętności. Wszelkie walki są rysowane z rozmachem i szczegółowością. Praca, jaką mangaka wkłada w choćby wypełnienie stron tuszem jest tytaniczna. Z tomu na tom widać jak lata pracy zaowocowały naprawdę fantastycznym efektem i tu nie ma żadnego pola do dyskusji. Miura stał się mistrzem w tym, co robi, a Berserk prawdopodobnie jednym z najlepiej narysowanych komiksów na świecie.

Było tak:

A jest tak:

Obecnie Berserk dzieli się na kilkanaście arców, choć tak naprawdę wyróżnić można cztery główne: Golden Age (rozdziały 9-94), Retribution Arc (95-176), Millenium Falcon Arc (179-307) i nadal trwający Fantasia Arc (od 308 rozdziału). To fabułę zawartą w Golden Age uznałabym za sam początek legendy Gutsa i właściwie przedsmak tego, co czytelnik ma jeszcze przed sobą. Berserk publikowany jest już od 24 lat i ma duże szanse na drugie tyle...

Zdarzyło mi się czytać różne opinie o scenach przemocy w tej mandze - niektóre sformułowane tak, jakby autor rysował je dla rozrywki. Ja się nie zgodzę, ukazana przemoc nie jest przecież dla ludzi niczym nowym pod słońcem i właśnie dlatego od takich scen nie powinniśmy odwracać wzroku - ku przestrodze i refleksji nad istotą człowieka. Ten komiks to podróż przez zakamarki ludzkiej psychiki - niezwykle brutalna, ale do bólu szczera i wartościowa. Nic nie jest tu jednoznacznie dobre lub złe, nie ma odpowiedzi, ale za to można przejrzeć się jak w lustrze. Miura naprawdę wspiął się na sam szczyt opowiadania o ludzkiej psychice i mamy tu do czynienia z tak fascynującym rozwojem postaci, jakiego na próżno szukać gdzie indziej. To ma, w takiej formie, tylko Berserk.
Dla mnie ta manga pozostanie synonimem perfekcji, historią na życie i przede wszystkim najbardziej fenomenalnym komiksem, jaki przyszło mi czytać. Dziękuję JPFie, rewelacyjny wybór.

W doskonaleniu tekstu pomogły mi uwagi Cybernetycznego Dresa. Dziękuję bardzo!
A jeszcze w kwietniu przy okazji postu o kandydatach JPF'u wspominałam o Berserku... PRZYPADEG? (◕‿◕✿)

SHARE

7 komentarze :

  1. Świetny wpis. Zwłaszcza dla początkujących w Berserku, ale mi też się przydał jako podsumowanie i ogarnięcie tego co już znam. ;) I gratuluję chęci w wpisaniu, są warte zauważenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobało! Dziękuję! :)

      Usuń
  2. Przeczytałam całość(!), ogólnie to ocena neutralna z plusem, ale i tak będą hejty, bo widzę tam kilka pączków. Imo tytuł powinien zostać, listę pączków wyślę później c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że autorka na siłę doszukuje się przekazu w "Berserku". Manga opowiada o ludzkich sprawach, bo każda, nawet najbardziej nietypowa historia osadzona w najprzedziwniejszym settingu, opowiada o ludzkich sprawach. Fantasy nie musi być osadzone czy spowinowacone z naszym światem (primary world), ale siłą rzeczy będzie z nim miała wiele wspólnego, bo tworzy ją człowiek z owego świata się wywodzący. Jeśli jest coś, czego nie znoszę w, tak to nazwijmy, sztuce, to jest to dydaktyzm. Miura nie zawiera przekazu w "Berserku", on tworzy zajmującą heroic/dark fantasy, gdzie jest wszystko, co w gatunku najlepsze, doprawione ponadto mangową "japońskością", którą wszyscy znamy i kochamy, ale jakże odmienną pod względem atmosfery od również nią przesyconych, jrpg. Co do moralności Gutsa: powiedziałbym, że porzuca nihilizm dwa razy, raz przyłączając się do Griffitha, a potem drugi raz, na nowo zakochując się w Casce. Później trudno go nazwać rycerzem bez zmazy ni skazy, ale walczy już nie dla walki czy po to, by przeżyć, ale również dla Caski, która potrzebuje jego pomocy. Nie jest więc typowym heroic/dark fantasy rębajłą w klimacie Kaine'a czy Conana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Uwaga, SPOILERY!)
      cz.I:
      Łapię to, co masz na myśli w więcej, niż w połowie Twojej wypowiedzi - i albo zgodzić się nie mogę, albo zgadzam się połowicznie.

      "Manga opowiada o ludzkich sprawach, bo każda, nawet najbardziej nietypowa historia osadzona w najprzedziwniejszym settingu, opowiada o ludzkich sprawach." - zgadzam się połowicznie, bo nie mogę odmówić Berserkowi w tej kwestii dużo głębszej analizy ludzkości w ogóle i samej jednostki, niż jest to przedstawiane w niektórych tego typu historiach. Będę się upierać, że ten komiks jest, hm, filozoficzny, a przemyślenia Gutsa wnikliwe - gdyby rzeczywiście za wszystkim tym, co myślą i robią postaci miało nic nie stać, to czy z tej perspektywy manga nie jest podejrzanie przegadana? W zasadzie cała ta historia Czarnego Szermierza mogłaby sprowadzać się do sieczki i być zupełnie przeciętnym komiksem, a, no właśnie, chyba nie jest?

      "Fantasy nie musi być osadzone czy spowinowacone z naszym światem (primary world), ale siłą rzeczy będzie z nim miała wiele wspólnego, bo tworzy ją człowiek z owego świata się wywodzący." - owszem, ale w Berserku motywów zaczerpniętych z naszego świata jest jednak sporo i ich obecność uważam za nieprzypadkową. Choćby motywy religijne - mamy papieża, Zakon, w którym byli Farnese i Serpico (co na myśl przywodzi katolicyzm szczególnie za czasów średniowiecza), hinduizm(?) w przypadku Bakiraka, sekty (orgie w jaskini, z której Guts musiał ratować Caskę), Griffith jako mesjasz, który ma zbawić świat. Nie twierdzę, że Miura ma to wszystko zaplanowane lub, że wszystkie takie rzeczy są przez niego tworzone z pełną świadomością od początku, bo z wywiadów wynika, że jest w tym trochę przypadku. Mimo wszystko, uważam, że gdy już na jakiś pomysł trafi to potrafi wpleść go umiejętnie w historie, kontynuuje go i tak powoli buduje ten rozległy świat - może po omacku, ale nie bezrefleksyjnie i nieprzypadkowo.

      Usuń
    2. cz. II:
      "Jeśli jest coś, czego nie znoszę w, tak to nazwijmy, sztuce, to jest to dydaktyzm..." - ponownie, zgadzam się połowicznie. Miura nie próbuje być moralizatorski lub czegoś narzucać, przyznał nawet w jednym z wywiadów, że woli pozostawić wszystko w kwestii przemyśleń czytelnika. Tyle tylko, że najpierw do tych przemyśleń trzeba kogoś skłonić. Jasne, autor jest tu przede wszystkim od opowiadania historii swojego bohatera, ale dlaczego miałoby to wykluczać celowe doprowadzanie do refleksji na tematy aktualne dla bohatera właśnie?
      Części o "japońskości" nie zrozumiałam.

      "Co do moralności Gutsa: powiedziałbym, że porzuca nihilizm dwa razy..." - nie zgadzam się. No, może znowu częściowo. Kompletnie nie widzę w nim nihilizmu w wymienionych przez Ciebie częściach tej historii.
      W mojej opinii, miecz Gutsa zawsze miał służyć jemu samemu - do Griffitha przyłącza się z przymusu i powiedziałabym, że po poznaniu Bandy rzeczywiście się zmienia, ale nie aż tak. Lubi ich towarzystwo, nie chce ryzykować ludzi, którzy są pod jego komendami, ale wyrywa się sam jeden do walki nie oglądając się na zdanie Griffitha - a to, że powinien pomyśleć o nim, uświadamia mu dopiero konfrontacja z Caską. Po tym staje się bardziej świadomykierunku jaki przybrało jego życie i dlatego postanawia odłączyć się od Bandy, bo chce odnaleźć swój cel - nie DLA Griffitha, choć z powodu jego słów. Tak to widzę i nihilizmu nie dostrzegam.
      To znaczy, jestem skłonna zgodzić się co do tego, że Cascka wpływa na jego późniejszą przemianę - po jej ucieczce z groty, kiedy przyszło mu ją ratować po raz pierwszy od czasu Zaćmienia. On zdaje sobie sprawę, że jeśli będzie ją po prostu zostawiał, ani nie rozwiąże to problemu, ani nie zapewni jej dłużej bezpieczeństwa - wtedy jest skłonny do jeszcze większych poświęceń, niż wcześniej i pewnie tak, po części można nazwać to nihilizmem (choć prawdziwą miłością też).

      To wszystko to tylko moja interpretacja. Uważam ją za słuszną i jestem w stanie znaleźć odpowiadające mojej wersji argumenty, więc będę uparcie twierdzić, że Berserk jednak przekaz ma. Twój komentarz potraktowałam bardziej jako materiał do dyskusji, niż krytykę. Nie jestem pewna czy taki był zamiar, więc nie wiem czy moja odpowiedź była warta czytania, tym bardziej, że ciężko jest mi dyskutować z, jak odniosłam wrażenie, odmienną interpretacją.
      Mogę już tylko napisać, że przyjmuję Twoją opinię, dziękuję za lekturę i wyczerpujący komentarz!

      Usuń

Dziękuję za lekturę i ewentualny komentarz! :)